Urzędnicy Departamentu Bezpieczeństwa za wszelką cenę chcieli pokazać, jak bardzo zależy im na bezpieczeństwie kraju. Poprosili więc wszystkie samorządy o spisanie, które obiekty w ich okolicy mogą być narażone na zamachy. I lokalne władze się wykazały. Głupotą albo wyjątkowym poczuciem humoru.
Na listę trafiły takie strategiczne cele jak: ciastkarnia, farma starego McDonaldsa, prowadzona przez Amiszów wytwórnia popcornu, a nawet dom pogodnej starości. Aż 8,5 tys. takich celów naliczono w rolniczym stanie Indiana!
Cóź można dodać? Tylko tyle, że terroryści na pewno pokładają się ze śmiechu.
Kogo zamachowcy wezmą na celownik? Rodzinę Amiszów, starego McDonaldsa, sklep wędkarski czy targ staroci? Departament Bezpieczeństwa USA nie ma wątpliwości: wszędzie tam może dojść do ataku! Na liście potencjalnych celów znalazło się 80 tys. miejsc z całych Stanów. W ten sposób Amerykanie w strachu przed terrorystami dotarli do granic absurdu!
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama