ONZ to ostatnia deska ratunku dla Palestyny i Libanu. Doprowadzony do wściekłości rząd Izraela ani myśli wstrzymać ataki. Najpierw uwolnijcie naszych porwanych żołnierzy! - apeluje do obu państw.

Rano libańscy terroryści z Hezbollachu ostrzelali rakietami Izrael. Wtedy izraelskie samoloty zbombardowały Liban. Terroryści starli się z żołnierzami pod granicą, zabili ośmiu Żydów, a dwóch porwali. Władzom Izraela puściły nerwy. Rozkazali przepuścić szturm na Liban. Kolumny pancerne przedarły się przez granicę, libańska armia odpowiedziała ogniem.

Terroryści z Hezbollachu zasiadają we władzach Libanu, dlatego Izrael zareagował tak ostro.

Od początku lipca Żydzi przeczesują także Strefę Gazy w poszukiwaniu porwanego przez terrorystów z Hamasu 19-letniego żołnierza. Zniszczyli mosty, elektrownie, aresztowali palestyński rząd.


W tej sytuacji dyplomaci Kataru zaapelowali do Rady Bezpieczeństwa ONZ o potępienie inwazji i wezwanie terrorystów do uwolnienia żołnierzy. Tylko najważniejsze państwa świata mogą ostudzić izraelską agresję. Ale Francja i USA już zgłosiły zastrzeżenia. Chcą po swojemu pisać rezolucję.

Jeśli szybko ONZ nie powie "stop!", wojna ogarnie cały Bliski Wschód. Bo żadna ze stron nie wyciągnie pierwsza dłoni na zgodę.