Izrael słynie ze swoich akcji zaczepnych, które zawsze paraliżowały nieprzyjacielskie wojska, zanim te zaatakowały to państwo. Żydowscy generałowie przygotowali więc dokładne plany ataku na Syrię i Iran.
Wojna z Syrią zaczyna się od agresji na Liban, tak, by jak najszybciej dojść do granicy z Syrią. Później pójdzie już szybko. Świetnie wyszkoleni izraelscy
piloci, w swych nowoczesnych samolotach, opanują niebo i zniszczą syryjskie lotniska. Większość samolotów nie zdąży nawet wystartować.
Stare radzieckie czołgi nie są w stanie nawiązać równej walki z izraelskimi Abramsami czy Merkavami. Jedynym problemem, który spędza sen z oczu izraelskim sztabowcom, jest syryjska broń masowego rażenia. Analitycy oskarżają Damaszek, że ma on zabójcze gazy bojowe i szczepy bakterii ospy czy cholery. Syryjskie władze na pewno nie zawahają się użyć tej broni, aby tylko odwrócić losy wojny.
Najwięcej problemów Izrael będzie miał z Iranem. Te kraje nie mają wspólnej granicy. Dlatego jedyną szansą jest atak lotniczy i przerzucenie samolotami izraelskich komandosów do Iranu. Do tego izraelskie okręty podwodne wystrzelą pociski balistyczne, by zniszczyć irańskie bazy i instalacje. Prawdziwa wojna lądowa możliwa będzie dopiero po wyrąbaniu sobie przez izraelskie wojsko korytarza przez Syrię. Wtedy polem bitwy stanie się prawdopodobnie Irak, gdzie spotkają się izraelskie i irańskie kolumny pancerne.
Analitycy twierdzą, że Iran nie ma najmniejszych szans. Sytuacja może zmienić się, gdy izraelskie wojsko dotrze do Iranu. Górzysty teren pełen fanatyków, którzy oddadzą życie za Proroka i mułłów, będzie nie do przebycia dla żydowskiego wojska.
Najgorszą perspektywą rozwoju sytuacji będzie użycie przez Teheran broni nuklearnej. Dokładnie nie wiadomo, czy Iran ma już bombę, czy potrzebuje jeszcze czasu do jej skonstruowania. Jeśli ma i jej użyje, to Izrael nie będzie miał wyjścia. Wystrzeli własne pociski jądrowe.
Stare radzieckie czołgi nie są w stanie nawiązać równej walki z izraelskimi Abramsami czy Merkavami. Jedynym problemem, który spędza sen z oczu izraelskim sztabowcom, jest syryjska broń masowego rażenia. Analitycy oskarżają Damaszek, że ma on zabójcze gazy bojowe i szczepy bakterii ospy czy cholery. Syryjskie władze na pewno nie zawahają się użyć tej broni, aby tylko odwrócić losy wojny.
Najwięcej problemów Izrael będzie miał z Iranem. Te kraje nie mają wspólnej granicy. Dlatego jedyną szansą jest atak lotniczy i przerzucenie samolotami izraelskich komandosów do Iranu. Do tego izraelskie okręty podwodne wystrzelą pociski balistyczne, by zniszczyć irańskie bazy i instalacje. Prawdziwa wojna lądowa możliwa będzie dopiero po wyrąbaniu sobie przez izraelskie wojsko korytarza przez Syrię. Wtedy polem bitwy stanie się prawdopodobnie Irak, gdzie spotkają się izraelskie i irańskie kolumny pancerne.
Analitycy twierdzą, że Iran nie ma najmniejszych szans. Sytuacja może zmienić się, gdy izraelskie wojsko dotrze do Iranu. Górzysty teren pełen fanatyków, którzy oddadzą życie za Proroka i mułłów, będzie nie do przebycia dla żydowskiego wojska.
Najgorszą perspektywą rozwoju sytuacji będzie użycie przez Teheran broni nuklearnej. Dokładnie nie wiadomo, czy Iran ma już bombę, czy potrzebuje jeszcze czasu do jej skonstruowania. Jeśli ma i jej użyje, to Izrael nie będzie miał wyjścia. Wystrzeli własne pociski jądrowe.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|