Nowoczesna izraelska armia może bez problemu rozbić w regularnej bitwie oddziały irańskie czy syryjskie. Jednak rządzący w Teheranie i Damaszku to nie idioci i mają plany pokonania Izraela.
Kluczem do powstrzymania Izraela jest wojna partyzancka. Nawet jeśli Izrael pokona w starciu regularne oddziały, to jego armia jest zbyt mała, by móc opanować całe
terytorium Syrii. Islamskim fanatykom dużo nie trzeba, by przekonać ich do samobójczych ataków na żydowskie oddziały. Mało tego, jako że większość wojska będzie poza granicami Izraela,
muzułmańscy terroryści na pewno zaatakują cywili. Krwawe zamachy w Hajfie, Tel Awiwie czy innych miastach zmuszą generałów do przerwania walk i obrony swych obywateli.
Armie irańsko-syryjskie na pewno wspomogą muzułmanie z całego świata. Dla nich to będzie święta wojna ze znienawidzonym wrogiem. Do walki na pewno włączy się Al-Kaida. Terroryści wykorzystają każdą szansę, aby zaatakować Izrael i bogate kraje Zachodu.
Armie irańsko-syryjskie na pewno wspomogą muzułmanie z całego świata. Dla nich to będzie święta wojna ze znienawidzonym wrogiem. Do walki na pewno włączy się Al-Kaida. Terroryści wykorzystają każdą szansę, aby zaatakować Izrael i bogate kraje Zachodu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|