Co wycieka z promu? Nieszkodliwy azot czy łatwopalne paliwo? To pytanie zadaje sobie cała obsługa NASA i astronauci na pokładzie Discovery. Załoga promu nie może sobie na razie poradzić z zatkaniem wycieku. Kończy im się tlen, jedzenie i paliwo, a w ciągu kilku dni muszą wrócić na ziemię, nawet na niesprawnym promie. Dzisiaj Discovery odcumował od Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, a załoga szykuje się do powrotu.
Jeśli potwierdzą się najgorsze obawy obsługi technicznej, to prom będzie musiał lecieć tylko na zapasowych silnikach. Bo główny trzeba będzie wyłączyć. On
spala za dużo paliwa i przy wycieku może się okazać, że go zabraknie. Załoga nie może sama zatkać cieknących przewodów. To wymaga rozebrania silników wahadłowca, a w kosmosie jest to
absolutnie niemożliwe.
Amerykanie chcą jeszcze dokładnie obejrzeć prom, zanim rozpocznie procedurę powrotu w atmosferę. Dlatego po odcumowaniu od stacji kosmicznej, przy pomocy zewnętrznych kamer sprawdzą, czy wszystko w porządku z poszyciem i czy nie ma kolejnych wycieków.
Lądowanie tylko na pomocniczych silnikach jest możliwe. Wahadłowce przeszły takie próby. Tyle że prawdopodobieństwo wypadku szybko rośnie. Wystarczy niewielki błąd komputerów sterujących lotem, a pilot nie będzie miał żadnych szans na wykonanie poprawek, bo zabraknie mu mocy silników.
Amerykanie chcą jeszcze dokładnie obejrzeć prom, zanim rozpocznie procedurę powrotu w atmosferę. Dlatego po odcumowaniu od stacji kosmicznej, przy pomocy zewnętrznych kamer sprawdzą, czy wszystko w porządku z poszyciem i czy nie ma kolejnych wycieków.
Lądowanie tylko na pomocniczych silnikach jest możliwe. Wahadłowce przeszły takie próby. Tyle że prawdopodobieństwo wypadku szybko rośnie. Wystarczy niewielki błąd komputerów sterujących lotem, a pilot nie będzie miał żadnych szans na wykonanie poprawek, bo zabraknie mu mocy silników.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|