Miało być tak pięknie, a wyszło jak zwykle. Prezydenci i premierzy mieli zmusić Władimira Putina, by przestał straszyć zakręcaniem kurków z gazem i ropą, a jedyne co uchwalili to banał, że "każdy kraj ma prawo sam dbać o własne bezpieczeństwo energetyczne". Do tego Rosja zarobi ciężkie pieniądze na przetwarzaniu odpadów atomowych - uważa DZIENNIK.
Miliony dolarów na zapewnienie ochrony, suto zastawione stoły i luksusowy pałac w Sankt Petersburgu. Czy w takich warunkach normalny człowiek mógłby pracować, a nie
tylko myśleć o odpoczynku? Przywódcy Rosji, Niemiec, USA, Francji, Włoch, Kanady, Japonii i Anglii zrobili sobie wolne i dyskutowali o niczym. Jednocześnie w kuluarowych dyskusjach Putin po
cichu dopiął swego. Rosja wciąż będzie dyktować warunki. Rosyjskimi rurociągami będzie płynął tylko rosyjski gaz. Nie ma nawet mowy o żadnej liberalizacji. Unia Europejska wycofuje się
też z planów dywersyfikacji dostaw gazu.
Mało tego! Rosjanie zbudują u siebie centrum niszczenia odpadów atomowych. Zachodnie mocarstwa będą wwozić tam resztki z elektrowni atomowych i płacić kolosalne pieniądze za ich utylizację. Do tego Rosja ma dostarczać paliwo do reaktorów atomowych tych krajów, które chcą korzystać z energii atomowej, ale Zachód nie chce im pozwolić na budowę własnej elektrowni atomowej, by obok prądu nie wyprodukowały także bomby jądrowej.
Zachodnia prasa nie zostawia na światowych przywódcach suchej nitki. "Boją się zaatakować Putina, bo cieszy się większą popularnością niż oni wszyscy razem wzięci" - ironizuje prestiżowy "The Times". A kolejne sukcesy szczytu? To oczywiście rezolucja, że trzeba walczyć z AIDS i głodem, że trzeba inwestować w naukę... Bo przywódcy najbogatszych państw nie są w stanie dogadać się w sprawach tak ważnych, jak północnokoreańskie próby rakietowe, Iran i jego plany zbudowania bomby atomowej czy wreszcie wojna na Bliskim Wschodzie.
Ale o tym wszystkim przywódcy podyskutują pewnie za rok, gdzie podejmą kolejne ważne decyzje, jak ta, że "trzeba zapobiegać chorobom zakaźnym".
Mało tego! Rosjanie zbudują u siebie centrum niszczenia odpadów atomowych. Zachodnie mocarstwa będą wwozić tam resztki z elektrowni atomowych i płacić kolosalne pieniądze za ich utylizację. Do tego Rosja ma dostarczać paliwo do reaktorów atomowych tych krajów, które chcą korzystać z energii atomowej, ale Zachód nie chce im pozwolić na budowę własnej elektrowni atomowej, by obok prądu nie wyprodukowały także bomby jądrowej.
Zachodnia prasa nie zostawia na światowych przywódcach suchej nitki. "Boją się zaatakować Putina, bo cieszy się większą popularnością niż oni wszyscy razem wzięci" - ironizuje prestiżowy "The Times". A kolejne sukcesy szczytu? To oczywiście rezolucja, że trzeba walczyć z AIDS i głodem, że trzeba inwestować w naukę... Bo przywódcy najbogatszych państw nie są w stanie dogadać się w sprawach tak ważnych, jak północnokoreańskie próby rakietowe, Iran i jego plany zbudowania bomby atomowej czy wreszcie wojna na Bliskim Wschodzie.
Ale o tym wszystkim przywódcy podyskutują pewnie za rok, gdzie podejmą kolejne ważne decyzje, jak ta, że "trzeba zapobiegać chorobom zakaźnym".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|