Sąd uznał, że Rosjanie muszą zapłacić odszkodowanie, bo złamali prawa człowieka. Trybunał ustalił, że Moskwa nawet nie próbowała wyjaśnić okoliczności śmierci Jandijewa Bazorkina. Władze zwodziły jego matkę, twierdząc, że syn jeszcze żyje, a ona czekała i pisała do więzień szukając nieżyjącego wśród żywych.
Fatimie Bazorkinie nic nie zwróci syna, ale wyrok naprawia choć częściowo krzywdy jakich doznała od Rosjan. Ostatni raz widziała syna przez przypadek w telewizji. Reporterzy CNN nagrywali wywiad z jednym z rosyjskich generałów. Do jego gabinetu wszedł Jandijew, prosząc rosyjskiego dowódcę, żeby zwrócił mu dokumenty. Wściekły Rosjanin wezwał wartowników i kazał im "usunąć to ścierwo". Ci wywlekli Czeczena, po którym potem wszelki ślad zaginął.