Dziennik Gazeta Prawana logo

Na Liban znów spadają bomby, a ONZ zwleka

12 października 2007, 13:29
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Oto, jak Izrael rozumie 48-godzinne zawieszenie ataków, które zresztą sam zaproponował. Samoloty bombardowały Liban jak zwykle. Hezbollahowi zaczyna brakować rakiet - pierwszy raz od kilkunastu dni nie ostrzelał żydowskich osiedli. Tymczasem ONZ ogłosiła, że nie wyśle do Libanu misji pokojowej.

Nie będzie sił pokojowych w Libanie, bo ONZ boi się wysłać żołnierzy w strefę walki. Rada Bezpieczeństwa odłożyła bezterminowo dyskusję o siłach pokojowych. A mocarstwa zapowiadają, że bez zgody organizacji ani jeden czołg nie będzie pilnował granicy libańsko-izraelskiej. A premier Izraela zapowiada, że nie będzie rozejmu.

Żydowscy generałowie się cieszą, bo, jak twierdzą, potrzebują jeszcze kilku dni, by do końca złamać opór Hezbollahu. Dlatego, mimo obiecanego zawieszenia lotów bojowych, samoloty z gwiazdą Dawida znów pojawiły się na niebie.

Tymczasem izraelska walka z terrorystami przynosi pierwsze efekty. Skończył się rakietowy ostrzał Izraela. Na miasteczka spadły dziś tylko dwa pociski z moździerzy. Hezbollah nie ma już wyrzutni rakiet. Czołgi i samoloty zniszczyły już większość broni libańskich bojowników.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj