Do zatrucia 100 tysięcy ludzi wystarczyłoby 10 gramów trującej substancji botuliny, dorzuconej do cysterny przewożącej mleko. Kolejne kilkadziesiąt tysięcy mogłoby zachorować, gdyby trawę, jedzoną przez zwierzęta hodowlane, zatruć na przykład bakteriami brucelozy, zwanej również gorączką maltańską. Mogłaby wykończyć i zwierzęta i ludzi.
Lokalne przypadki zatruć już były, choć nie miały związku z terroryzmem. W 1984 w Dallas w szpitalu wylądowało 751 osób zakażonych salmonellą. Wszyscy zatruli się sałatkami z lokalnego baru. Po roku wyszło na jaw, że to robota sekty Radżniszów, którym nie podobał się amerykański styl życia.
Nadal nie wiadomo czy naukowcy zdecydują się w ogóle ujawnić szczegóły swoich badań. Bo mogło by to zainspirować terrorystów, a wtedy konsekwencją takiego ataku mogły by być miliony ofiar. Lub miliony dolarów, które rządy państw wydawałyby na wykrycie, gdzie się czai niebezpieczeństwo.