Dziennik Gazeta Prawana logo

Był tylko jeden kontroler lotów

12 października 2007, 13:23
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Coraz więcej szokujących szczegółów poniedziałkowej lotniczej katastrofy w USA. Teraz okazało się, że gdy samolot lini Comair startował ze złego pasa, na wieży był tylko jeden kontroler lotów.

"To wbrew wszelkim procedurom" - mówią śledczy. Feralnego dnia kontroler wydał tylko zgodę na start i nie patrzył przez okna wieży kontrolnej, co wyprawia pilot maszyny. Odwrócił się od stanowiska i zaczął wypełniać papierki.

Nie miał szans zauważyć, że pilot ustawił maszynę na zbyt krótkim pasie startowym. Samolot nie zdążył nabrać odpowiedniej prędkości i tuż po starcie runął. Zginęło 49 osób, a pilot walczy o życie w szpitalu.

Okazuje się też, że do tragedii mogło dojść przez remonty na lotnisku. Tam co chwila zmieniano drogi kołowania dla samolotów i piloci, którzy nie znali lotniska, bez dobrych wskazówek z wieży, gubili się.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj