Więzienne zakłady fryzjerskie nie cieszyły się nigdy taką popularnością. Pracownicy uwijają się jak w ukropie. Bo więźniowie strzygą się na łyso, żeby oddać włosy na ratowanie plaż.
Niepotrzebne było żadne zarządzenie dyrektorów więzień. Gdy tylko więźniowie usłyszeli dramatyczny apel władz wyspy Guimaras o pomoc w usuwaniu plam ropy pozostałej z katastrofy tankowców, od razu ruszyli na pomoc. Włosy są potrzebne do stworzenia specjalnych gąbek, które idealnie wchłaniają plamy ropy z plaż i wody.
Oczywiście nie wszyscy robią to całkowicie bezinteresownie. Część liczy na to, że władze docenią ich obywatelską postawę i skrócą wyroki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|