Meksykańscy policjanci będą siłą wyrzucać ludzi z domów. Bo 15 tys. osób nie chce uciekać z miast zagrożonych przez huragan "John".
Część ludzi już uciekła. Jednak reszta siedzi w swych lepiankach, bojąc się, że gdy odejdą, stracą wszystko, na co pracowali. Dlatego policjanci nie mają wyjścia. Wkrótce będą musieli zmusić ludzi do ucieczki. Inaczej nie przeżyją oni starcia z żywiołem.
Amerykańskim turystom, spokojnie się opalającym w meksykańskich kurortach, także grozi niebezpieczeństwo. Dlatego ewakuowano wszystkich z pierwszego piętra hoteli. Siedzą teraz bezpiecznie w restauracjach i salach balowych.
"John" ma uderzyć w Meksyk z szybkością aż 185 km/h. Do tego dochodzą potężne deszcze. Huragan zniszczy wszystko, co znajdzie na swej drodze. Choć ostatnie doniesienia mówią o tym, że wiatr słabnie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|