Tradycja na chińskiej wsi ginie! A to wszystko przez policję, która walczy ze striptizami na pogrzebach. To stary zwyczaj - piękne, roznegliżowane panie mają przyciągnąć jak
największą liczbę osób. Bo Chińczycy wierzą, że im więcej ludzi na pochówku, tym większy honor dla zmarłego.
Ale te miłe dla męskiego oka rozrywki mają się wkrótce skończyć. Policja chińska aresztowała ostatnio 5 osób i nie spocznie, póki nie zlikwiduje tego
obyczaju. Wszystko zaczęło się od reportażu w chińskiej telewizji o pogrzebie rolnika z prowincji Jiangsu. Występ dziewczyn z dwóch firm striptizerskich oglądało tam aż 200
osób, w tym dzieci.
Partyjni dziennikarze zatrzęśli się z oburzenia i dali sygnał do ataku. Mnożą się głosy, że trzeba coś takiego zakazać, a nadgorliwe władze na prowincji już żądają planów
uroczystości pogrzebowych, zanim wydadzą zgodę na pochówek. Uruchomiono nawet numer telefonu na donosy.
Za informację o striptizie na czyimś pogrzebie można dostać prawie 40 dolarów. To sporo w Chinach.