To miał być tylko żart, ale skończył się tragicznie. Do jednej z białoruskich szkół nastolatek przyniósł puszkę z gazem paraliżującym, którą znalazł wcześniej w lesie. Z zardzewiałego pojemnika uwolniła się trująca substancja. 25 dzieci w ciężkim stanie trafiło do szpitali.
Uczeń 10. klasy chciał ukryć pojemnik z gazem na korytarzu za kaloryferem. Kiedy wciskał go na siłę za metalowe żeberka grzejnika, przerdzewiała puszka wybuchła.
Gaz poparzył ciężko chłopca i czterech jego kolegów, którzy stali obok. Przewieziono ich na oddział reanimacji do szpitala. Stężenie gazu w szkole było tak duże, że rozpełzł się on po całym budynku i zatruł kolejnych 21 osób. Zapach gazu czuć było nawet na ulicy. Szkołę ewakuowano.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|