Setki mundurowych przeszukują teraz każdy zakamarek stolicy Pakistanu. A saperzy w pocie czoła próbują rozbroić dwa rosyjskie pociski rakietowe. Boją się, że ukryci terroryści mogą wysadzić rakiety na odległość, na przykład przez telefon komórkowy. Tu liczy się każda sekunda.

A terroryści nie odpuszczają. Dwa dni temu policjanci przez przypadek pod pakistańskim parlamentem odkryli dwie świetnie zamaskowane wyrzutnie rakiet. Obie wycelowane w gmach parlamentu. I obie mogły być wystrzelone sygnałem radiowym.

Od tej pory ulice Islamabadu roją się od uzbrojonych po zęby policjantów. Ale jak widać, zamachowcy są bardzo sprytni.

Islamabad jest bliskim sojusznikiem USA. Pakistański wywiad pomógł rozpracować siatkę terrorystów, którzy w sierpniu chcieli wysadzić kilka samolotów lecących z Wielkiej Brytanii do Stanów Zjednoczonych. Dlatego islamscy bojownicy dyszą wciąż żądzą zemsty na Pakistańczykach.

Al-Kaida już kilka razy próbowała zabić prezydenta Perveza Musharaffa.