Na posterunek milicji w Nowosybirsku zgłosił się rozdygotany mężczyzna. Bełkotał coś o amerykańskich szpiegach, którzy go otruli w pociągu i ukradli tajną paczkę. Milicjanci najpierw myśleli, że to jakiś wariat, ale okazało się, że człowiek faktycznie pracuje dla biura projektowego w Uljanowsku.
W całą sprawę od razu włączyła się Federalna Służba Bezpieczeństwa. Agenci szukali długo tajemniczych Amerykanów. Kiedy nikogo nie udało im się znaleźć, porządnie przesłuchali kuriera. No i się wydało. Nie struli go żadni amerykańscy szpiedzy. Paweł Pachonow tak zaprzyjaźnił się z współpasażerami, że razem opróżnili kilka butelek wódki. Kiedy pociąg dojechał do Nowosybirska, kurierowi urwał się film - zapomniał nie tylko o tym, co robi, ale także kim jest. Gdy potem zaczął szukać paczki - nie mógł jej odzyskać i wymyślił historię o amerykańskich szpiegach.
Teraz sobie trochę posiedzi za zgubienie własności państwowej i wprowadzanie w błąd władzy. A co z tajemniczą przesyłką? Okazało się, że ekipa sprzątająca znalazła ją i wrzuciła ją do pieca. W paczce były śmiecie, a tajny komputer leżał na podwójnym dnie. Projekt Su-34 spóźni się o kilka miesięcy. Firma zajmująca się projektem straciła wiele milionów rubli, a wszystko przez to, że szefowie biura z Uljanowska nie chcieli paczki wysłać pocztą, bo bali się, że zginie.