"Pomysł narodził się około 16 lat temu, gdy Junus wykładał na uniwersytecie" - tłumaczy dziennikowi.pl poseł Samoobrony Huber Costa, który urodził się w Bangladeszu. Junus z bezsilnością patrzył, jak banki opędzają się od biednych ludzi, którzy chcieli dostać choć kilka dolarów na otworzenie własnej firmy. Dlatego postanowił otworzyć własny bank.
"Wybrał grupy osób, głównie kobiet. Każdej z tych grup pożyczał po kilka dolarów. A później ci ludzie zaczynali prowadzić własny biznes" - mówi poseł Costa. Gdy obdarowani stanęli na własne nogi, pieniądze oddawali, razem z niewielkim procentem. Potem Junus zaczął pożyczać coraz większej liczbie osób. Znalazł też bogatych darczyńców, którzy pomogli mu finansować niewielkie pożyczki.
"Z ich pomocy skorzystało aż kilka milionów mieszkańców Bangladeszu. W tym zrujnowanym kraju dał ludziom nadzieję na lepsze życie. To wspaniale, że wreszcie doceniono jego starania" - komentuje poseł. Z kolei polski noblista, Lech Wałęsa, krytykuje tę nagrodę. Uznał, że Junus nie zrobił nic dla pokoju, a tylko wyrównał poziom życia. Były prezydent uważa, że nagrodę Nobla powinna dostać Irena Sendler, która podczas wojny uratowała 2,5 tysiąca żydowskich dzieci.