Dziennik Gazeta Prawana logo

Przez plantacje marihuany giną kanadyjscy żołnierze

12 października 2007, 13:52
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Co jest największym problemem kanadyjskich żołnierzy walczących z talibami w Afganistanie? Konopie indyjskie. I nie chodzi o to, że wojacy popalają trawkę. W wybujałej "maryśce" siedzą bojownicy. A puszczenie plantacji z dymem nie wchodzi w rachubę.

Patrole boją się zapuścić w pola konopi. Rośliny mają kilkadziesiąt centymetrów wzrostu, a wśród nich czołgają się talibańscy bojownicy. Gdy widzą patrol żołnierzy NATO, wyskakują jak Filip z konopi i od razu otwierają ogień. A Kanadyjczycy sobie nie radzą. Bo nie mogą użyć miotaczy ognia ani wezwać lotnictwa, by samoloty zrzuciły na pola napalm. Płonące konopie na pewno rozluźniłyby nastrój i sprawiły, że talibowie i żołnierze usiedliby sobie spokojnie w dymie. Ale nie o to przecież chodzi.

Dlatego Kanadyjczycy próbują przekonać afgańskich rolników, by ci zrezygnowali z uprawiania trawy i zasadzili na przykład żyto. Co prawda, w wysokim życie talib tak samo się ukryje. Ale po zaciągnięciu się dymem z płonącego żyta nikt nie dostanie halucynacji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj