Patrole boją się zapuścić w pola konopi. Rośliny mają kilkadziesiąt centymetrów wzrostu, a wśród nich czołgają się talibańscy bojownicy. Gdy widzą patrol żołnierzy NATO, wyskakują jak Filip z konopi i od razu otwierają ogień. A Kanadyjczycy sobie nie radzą. Bo nie mogą użyć miotaczy ognia ani wezwać lotnictwa, by samoloty zrzuciły na pola napalm. Płonące konopie na pewno rozluźniłyby nastrój i sprawiły, że talibowie i żołnierze usiedliby sobie spokojnie w dymie. Ale nie o to przecież chodzi.
Dlatego Kanadyjczycy próbują przekonać afgańskich rolników, by ci zrezygnowali z uprawiania trawy i zasadzili na przykład żyto. Co prawda, w wysokim życie talib tak samo się ukryje. Ale po zaciągnięciu się dymem z płonącego żyta nikt nie dostanie halucynacji.