Terroryści z palestyńskiego Hamasu chcą zatopić ulice izraelskich miast w krwi i rozpętać kolejną wojnę. Twierdzą, że tylko w ten sposób wywalczą niepodległość. Zapowiadają, że znów zaczną zabijać cywilów.
To będzie koniec 20-miesięcznego rozejmu. Hamas twierdzi, że musi się bronić, bo izraelscy żołnierze zastrzelili ostatnio kilkudziesięciu terrorystów za przemycanie broni do Strefy Gazy. Ale terroryści krzyczą, że to zerwanie rozejmu. Bo dla nich każdy pretekst jest dobry, by rozpętać kolejną kampanię terroru. Zapowiadają, że nie będą tylko atakować wojskowych posterunków.
Planują atakować cele cywilne. Czyli - mówiąc normalnie - autobusy, restauracje i zwykłych przechodniów. A takie ataki raczej nie pomogą niepodległości Palestyny. Bo wtedy już nikt nie będzie miał wątpliwości, że organizacja rządząca w Autonomii to zwykła banda terrorystów, z którymi nie da się rozmawiać.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|