Ponad trzy tysiące żołnierzy wyląduje w sypkim piasku. Będą ćwiczyć zdobywanie bunkrów i obronę przyczółku przed kontratakiem przeciwnika. A wiadomo, że jedyne plaże, które Amerykanie mogą szturmować, to te w Korei Północnej. Dlatego komuniści od razu zaczęli trąbić o prowokacji i "imperialistycznych podżegaczach wojennych".
Bo jeśli sankcje ONZ nic nie dadzą, to jedynie siłą da się zmusić północnokoreańskiego dyktatora do rezygnacji z rozbudowy nuklearnego arsenału. Dlatego Amerykanie ćwiczą początek inwazji. A wiadomo, ćwiczeń bez powodu się nie urządza. Czyżby świat czekała kolejna wojna koreańska?
Zwłaszcza że amerykańska opozycja, Demokraci, głośno mówi, że gdy tylko wygrają wybory, wycofają się z Iraku, by zabrać się za prawdziwe zagrożenie dla USA. Oczywiście mają na myśli Koreę Północną.