Chiny i Południowa Korea już zapowiedziały, że skończą się transporty żywności do Północnej Korei, bo te konwoje nie trafiają do potrzebujących, tylko do reżimowych żołnierzy. Wtedy dyktator z Phenianu, Kim Dzong Il, zrozumiał, że bez pomocy z zewnątrz, w komunistycznym skansenie, wybuchnie taka klęska głodu, że reżim upadnie.
Dlatego postanowił w walce o przetrwanie wykorzystać dzieci. Pokazuje maluszki z przedszkoli i żłobków, a potem oskarża krwiożerczych imperialistów, że ci chcą zagłodzić koreańskie dzieci. Ma nadzieję, że w ten sposób zmiękczy świat.
A może by tak wprowadził reformy i zrezygnował z wojny? To oczywiście nie przyszło do głowy tyranowi. Woli, by obywatele zdychali z głodu, byle tylko on utrzymał się przy władzy i mówgł nadal straszyć świat bronią jądrową.