Po nieudanej koreańskiej próbie bomby atomowej Japonia zamknęła jedyny prom łączący wyspę z krajem Kim Dzong Ila. To właśnie tą drogą komuniści z Korei Północnej pływali do Kraju Kwitnącej Wiśni na zakupy. Przez lata szpiedzy z Phenianu kupowali masę elektronicznych cudeniek, z których przecież Japonia słynie. Potem wszystkie te gadżety - nie ważne czy to mikser, czy telefon komórkowy - trafiały na biurka koreańskich inżynierów.
Ci dokładnie badali układy scalone, a potem dopasowywali je do swych rakiet balistycznych. I bardzo prawdopodobne, że wiele układów sterowania lotem czy systemów naprowadzania, które mogą posłużyć szalonemu Kim Dzong Ilowi do ataku na Japonię czy USA, pochodzą właśnie z japońskich sklepów elektronicznych! Cóż za ironia losu.
A swoją drogą, to sam pomysł podkradania elektronicznych sprzętów też jest... podkradziony. Koreańczycy skopiowali go od radzieckiego wywiadu, który lata temu kradł na zachodzie, co się dało. Tylko po to, by sowieccy uczeni mogli stworzyć kolejny epokowy wynalazek.