Bomby w siedzibach partii politycznych i atak na kwaterę wywiadu. W ten sposób sześciu terrorystów chciało zacząć rewolucję islamską w Holandii. Na szczęście złapała ich policja. Dziś rozpoczął się ich proces.
Wszystko było już gotowe: bomby przygotowane, taśmy z oświadczeniami o zamachu - nagrane. Tyle że terrorystów w ostatniej chwili dopadły holenderskie służby bezpieczeństwa. Pod lupę trafili nie przez przypadek. To właśnie z nimi najczęściej spotykał się morderca reżysera Theo van Gogha. Zasztyletował go w listopadzie 2004 roku za to, że ten nakręcił film o przymusowym obrzezaniu kobiet w krajach arabskich.
Kilku z islamistów już wcześniej stanęło przed sądem za przygotowywanie zamachów, jednak wtedy było za mało dowodów, by ich skazać. Teraz policja jest pewna, że mają wystarczająco wiele materiałów, by podejrzanych zamknąć na długie lata za kratkami.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|