"Bez litości odpowiemy na wszelkie próby naruszenia naszej suwerenności" - oburza się komunistyczny rząd z Phenianiu.

Północnokoreański dyktator Kim Dzong Il czuje się bardzo pewnie, trzymając w garści atomowe argumenty. Bo jeśli otwarcie mówi o wojnie z organizacją międzynarodową, w której zasiada - oprócz Korei Północnej - 190 państw, znaczy to, że zamierza wywołać trzecią wojnę światową.

Alarm wywołały też ostatnie zdjęcia z amerykańskich satelitów szpiegowskich. Widać tam, jak wokół miejsca pierwszej północnokoreańskiej próby atomowej uwijają się żołnierze, jak podjeżdżają ciężarówki wyładowane sprzętem wojskowym. Komuniści przygotowują kolejny wybuch! - ostrzegają eksperci.

Co wywołało taką wściekłość koreańskiego reżimu, że ostro dąży do wojny? Sankcje Rady Bezpieczeństwa ONZ za to, że Korea Północna przeprowadziła testowy wybuch atomowy. Od tej pory żadne z państw skupionych w organizacji nie sprzeda reżimowi Kim Dzong Ila niczego, co mogłoby posłużyć do produkcji broni nuklearnej. Do tego Japonia zamknęła swoje porty przed statkami z Północy, a Koreańczycy z Południa zorganizowali pod granicą pokaz siły - wspólnie z amerykańskimi oddziałami ćwiczyli walkę na plażach.

Nikt nie ma wątpliwości, że ćwiczenia dotyczyły północnokoreańskich plaż.