"Jeśli rząd w Phenianie przeprowadzi próbę jądrową, będzie winny temu, co stanie się potem" - grzmi sekretarz rządzącej Japonią partii. Chiny z kolei żądają, by Korea natychmiast wróciła do negocjacji. Zanim będzie za późno. W języku dyplomatów to już ostatnie ostrzeżenia przed wojną.
Sytuacja jest napięta. Najnowsze zdjęcia satelitarne pokazały, że wokół miejsca pierwszej próby atomowej znów kręcą się tłumy żołnierzy. To oznacza, że Korea Północna w nosie ma ostrzeżenia sąsiednich państw i ostrą rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ. I sama uderza w Narody Zjednoczone. "ONZ wypowiedziała nam wojnę!" - wścieka się komunistyczny rząd.
Tym razem nikt nie stanie po stronie szalonego dyktatora. Nie powtórzy się scenariusz z wojny koreańskiej sprzed 50 lat, gdy komunistyczny reżim uratowały chińskie kolumny wojsk. Teraz Chiny stoją po drugiej stronie. Po stronie, która ma dość wojska, by raz na zawsze rozwiązać problem Korei Północnej.