Nie wiadomo, dlaczego maszynista pociągu, wjeżdżającego na stację przy Placu Vittorio, nie zatrzymał się na czerwonym świetle. Zasłabł, czy się zamyślił? To teraz bada policja. Maszynista leży w szpitalu. Świadkowie stojący na peronie opowiadali, że pierwszy pociąg przyjechał o czasie. Drugi wpadł w pełnym pędzie jakąś minutę później. W ogóle nie hamował. I staranował poprzedni skład.

Technicy badający pogięte wagony twierdzą, że hamulce były w porządku. Tym bardziej że pociągi niedawno wyjechały z fabryki. Dlatego w tej sytuacji najbardziej prawdopodobny jest błąd maszynisty.

We wczorajszym wypadku metra w centrum stolicy Włoch zginęła jedna osoba, a 236 zostało rannych.