Włoska karna liga piłkarska nie gra, nie ma szwaczek, które szyją mundurki, ani murarzy, naprawiających mury. Wszyscy od lata rozkoszują się wolnością. Więzienia opuściło 21 tys. ich dotychczasowych mieszkańców.
W Mediolanie o mało nie odwołano pokazu mody, na którym prezentowano ubrania zaprojektowane i uszyte przez więźniarki. Odbył się tylko dzięki temu, że kilka z nich zgodziło się wrócić na chwilę za kratki, żeby dokonać ostatnich poprawek. Inne więzienia z dnia na dzień straciły hydraulików, ogrodników i krawców.
I co teraz mają zrobić biedni dyrektorzy? Muszą zatrudnić fachowców. Tylko skąd wziąć nowych piłkarzy? Pozostaje jedynie nadzieja, że skandal korupcyjny we włoskiej piłce zakończy się kilkoma wyrokami skazującymi, albo że kilku skazańców wróci do dawnego przestępczego trybu życia...