Dziennik Gazeta Prawana logo

Policja podziurawiła kulami pana młodego

12 października 2007, 14:27
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Brutalność amerykańskiej policji sięga szczytu! Nowojorscy żandarmi podziurawili jak sito pana młodego i jego przyjaciół. Niedoszły mąż zginął na miejscu, bo policja podejrzewała, że w aucie miał pistolet. A nie miał.

Sean Bell, czarny nowojorczyk, miał w niedzielę brać ślub. W sobotę w nocy z dwójką przyjaciół bawił się na przyjęciu kawalerskim w klubie striptizowym Kalua. Lokal obserwowali stróże prawa w cywilu. Gdy balujący wyszli, policjanci poszli za nimi. I próbowali ich zatrzymać.

Policja twierdzi, że biesiadnicy najpierw najechali ich człowieka w cywilu, a potem dwa razy uderzyli w nieoznakowany policyjny minivan. I wtedy zaczęła się jatka. Gnaty wyciągnęło pięciu z siedmiu policjantów, którzy osaczyli mężczyzn. Wypalili w sumie 50 razy, w tym jeden - aż 31 razy. Samochód poszatkowali jak sito. Reszta pocisków uderzyła w domy i stację kolejową. Pan młody zginął na miejscu. Jego przyjaciele przeżyli, ale jeden z nich walczy o życie - dostał 11 kul.

Dlaczego policja tak ostro strzelała? Bo mundurowi podejrzewali, że jeden z trójki może mieć pistolet. Ale nie miał. Na niedzielne wesele Seana Bella z całego kraju zleciało się 250 przyjaciół i krewnych. Teraz, zamiast się bawić, pójdą na jego pogrzeb.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj