Ameryka płacze. Przez wiele dni żyła nadzieją na uratowanie alpinistów, którzy zaginęli podczas powrotu z najwyższej góry Oregonu. Szanse na znalezienie ich żywych są tak małe, że akcja ratunkowa powoli się kończy.
Cztery helikoptery, które brały udział w akcji, nie latają już nad ośnieżonym szczytem góry Hood. Większość ratowników została odwołana.
Dwaj wspinacze, Brian Hall i Jerry Cook, albo wpadli w głębokie na setki metrów szczeliny lodowcowe, albo umarli z wyziębienia. W ostatnią niedzielę znaleziono ciało ich kompana, Kelly'ego Jamesa. Zmarł z wyziębienia w zagłębieniu wykopanym w śniegu.
12 dni temu trójka śmiałków zdobyła górę Hood. W drodze na dół James zwichnął sobie ramię. Schował się w jaskini śnieżnej, a przyjaciele wyruszyli po pomoc. Niestety, nie dotarli do celu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|