Dziennik Gazeta Prawana logo

Kanały pod miastem pełne biednych dzieciaków

12 października 2007, 15:04
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Chodzą brudne, odziane w łachmany. Jedzą resztki ze śmietników. Choć mają najwyżej po kilkanaście lat, zaciągają się skrętami ze znalezionych niedopałków, wdychają klej, klną okrutnie. Bezdomne dzieciaki Odessy chowają się w kanałach.

Jest ich około trzech tysięcy. Około, bo nikt dokładnie nigdy nie liczył, ile bezdomnych dzieciaków wałęsa się po Odessie. Bo i po co liczyć, skoro nikt nie przejmuje się ich losem. Rodzice siedzą za kratami albo żyją zamroczeni gorzałą. A one same muszą o siebie zadbać.

Te, które mają kilkanaście lat, przez młodszych traktowane są jak guru. To oni decydują, gdzie dziś szukać będą jedzenia, kto dostanie skręta do palenia. Udają twardzieli, ale gdy nikt nie widzi, wyją z samotności, biedy i głodu.

Przed dziećmi ulicy z Odessy nie ma przyszłości: większość z nich, jak ojcowie i matki, trafi w końcu do więzień, wiele zaćpa się na śmierć. "Dlaczego nikogo nie obchodzimy?" - pyta 12-letni Slavik. I zanosi się od płaczu. Za chwilę uspokaja się nieco. Sięga po torebkę z klejem i wdycha ze wszystkich sił. Żeby zamroczyć się na parę godzin i zapomnieć, gdzie przyszło mu żyć.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj