Haluc ugiął się przed żądaniami oficerów, którzy oskarżali go o porażkę w walce z islamskimi terrorystami Hezbollahu w Libanie. Bo, według wysokich oficerów, to jego decyzje doprowadziły do tego, że bojownicy nie zostali pokonani. Do tego wojna była propagandową klęską Izraela. Okazało się też, że tuż przed atakiem Haluc sprzedał wszystkie swoje akcje. A że - na wieść o ataku - notowania na izraelskiej giełdzie ostro spadły, to generał zarobił fortunę.
Generał, co prawda, zapowiadał, że nie odejdzie, dopóki specjalna izraelska rządowa komisja nie oceni całej libańskiej wojny. Jednak presja opinii publicznej i żołnierzy okazała się tak duża, że generał postanowił odejść. Nie wiadomo jeszcze, kto będzie jego następcą. Tymczasowym szefem sztabu zostanie generał Mosze Kapliński.