Zgrzyt, przerażający huk i jęki ludzi - tak świadkowie opowiadali o katastrofie budowlanej w Stambule. Dwie osoby zginęły, a 26 zostało rannych, gdy w nocy cały budynek mieszkalny złożył się jak domek z kart.
Na miejscu już w kilka chwil po zawaleniu się budynku zjawili się ratownicy. Poszukiwania ofiar katastrofy były o tyle skomplikowane, że nikt nie potrafił odpowiedzieć, ile osób jest pod gruzami.
Najpierw ogłoszono całkowitą ciszę. Żeby ratownicy mogli zlokalizować miejsca, w których są jeszcze żywi ludzi. Później w ruch poszły kilofy i łopaty. Ostatnie głazy przygniatające poszkodowanych usuwane były rękami ratowników.
Prawdopodobnie budynek runął na skutek błędów konstrukcyjnych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|