Prywatna firma zburzyła dziś szkołę amiszów w Pensylwanii, w której morderca rozstrzelał pięć dziewczynek. Amisze sami o to poprosili, bo nie chcą, by ich dzieci uczyły się w miejscu masakry. Szkołę odbudują, ale w innym miejscu.
Amisze wierzą, że zniszczenie szkoły, której deski przesiąkły krwią dzieci, złagodzi ból po stracie bliskich. Nie chcą też, by ich dzieci chodziły do miejsca, które będzie kojarzyć im się z masakrą. Specjalnie poprosili o pomoc prywatną firmę, bo nie chcieli sami rozbierać miejsca, gdzie zginęły dziewczynki.
Nową szkołę zbudują sami, tak jak to robią ze wszystkimi swymi budynkami. Stanie jednak w zupełnie innym miejscu. A tam, gdzie doszło do masakry, wyrośnie trawa.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|