Pierwsza rozprawa trwała godzinę. Wychodzący z niej były Beatles pokazał dziennikarzom dwa palce. I od razu zaczęto się zastanawiać, czy to było "V", czyli symbol zwycięstwa...
Gest McCartneya to jedyny komentarz do sprawy. Chce się bowiem rozwieść po cichu. Dlatego m.in. na grafiku rozpraw przed salą sądową nie było nazwisk małżonków, choć ich wpisywanie to rutyna.
Dziennikarzy to nie zwiodło. Czyhali przed budynkiem sądu. Oboje małżonkowie przyjechali limuzynami z ciemnymi szybami, tak by nikt nie mógł ich rozpoznać. Prawnicy z renomowanych kancelarii, które rozwodziły księżną Dianę, proszą tylko media o uszanowanie prywatności.
To zmiana taktyki McCartneya i jego żony. Bo do tej pory walczyli przy użyciu prasy. A to nagle "wyciekły" zapiski przesłuchań Heather Mills, w których twierdziła, że mąż ją katował. A to znowu trafiały do gazet zdjęcia Heather z rozbieranego kalendarza.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
