Paul Wolfowitz, były zastępca sekretarza obrony USA i jeden z autorów inwazji na Irak, został szefem Banku Światowego dwa lata temu. W tej instytucji pracowała również jego przyjaciółka. Pan prezes dał jej awans i podwyżkę, a kiedy zaczęło być o tym głośno, załatwił przeniesienie do Departamentu Stanu.
Wczoraj Wolfowitz tłumaczył się przed Radą Wykonawczą Banku. Wyraził żal, że doszło do kumoterstwa, ale nie podał się do dymisji. A tego chce Rada Zakładowa, która oświadczyła, że prezes stracił jej zaufanie. Związkowcy wezwali do rozpisania konkursu na nowego prezesa. Stary - ich zdaniem - pogrzebał reputacje instytucji.
Pikanterii całej aferze dodaje to, że Wolfowitz obejmując stanowisko szefa Banku Światowego, deklarował walkę z korupcją na całym świecie. Ale nie pierwszy raz - jak widać - deklaracje rozmijają się z rzeczywistością.
Sprawa ta najprawdopodobniej zdominuje posiedzenie członków Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego, którzy zbierają się w weekend.