Dziennik Gazeta Prawana logo

Polska studentka: Tam zginął mój profesor

13 października 2007, 14:20
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Moi znajomi opowiadali mi, jak na ich oczach kule raniły i zabijały studentów i wykładowców" - wspomina w rozmowie z dziennikiem.pl prof. Michał Kowalewski, wykładowca na Uniwersytecie Wirginii, gdzie z rąk szaleńca zginęły wczoraj 32 osoby. "Jestem zszokowana. Zginął mój profesor" - mówi studentka Ewa Kleczek.

Polski naukowiec może mówić o prawdziwym szczęściu. "Budynek wydziału geobiologii, w którym wykładam, jest oddalony o 200 metrów od siedziby inżynierii, gdzie doszło do masakry. Siedzieliśmy sobie niczego nieświadomi. Dopiero gdy zjawiła się policja i ewakuowała nasz budynek, dowiedziałem się, że stało się coś potwornego" - mówi nam poruszony profesor Kowalewski.

Jego przyjaciele-naukowcy widzieli z bliska atak 23-letniego Koreańczyka.

"Opowiadali mi, jak na ich oczach kule raniły i zabijały studentów i wykładowców" - opowiada wstrząśnięty naukowiec.

Po tragedii uniwersytet Virginia Tech w Blacksburgu jest zamknięty. "Panuje ogromny smutek. I tak naprawdę zdziwienie. Jak coś tak strasznego mogło się stać w - do tej pory - spokojnym i bezpiecznym miejscu. Cały czas trwają uroczystości ku pamięci ofiar. Dziś przyjedzie do nas prezydent George Bush" - mówi profesor.

Gdy 23-letni Koreańczyk zaatakował bezbronnych studentów i wykładowców na Uniwersytecie w Wirginii, Ewa Kleczek - wrocławianka, która na Virginia Tech pisze doktorat z ekonomii - dowiedziała się o tym z internetu.

"O godzinie 9.26 władze uczelni poinformowały o pierwszym zabójstwie w akademiku. Byłam zszokowana" - opowiada dziennikowi.pl Ewa Kleczek.

Zaczęła kontaktować się ze znajomymi. "Byli wstrząśnięci. Opowiadali, że widzieli rannych na noszach. Wszędzie roiło się od policji. A moi znajomi, którzy na tym uniwersytecie wykładają, musieli się zaopiekować roztrzęsionymi studentami. Coś niewyobrażalnego" - dodaje drżącym głosem.

Wkrótce po tym dotarła do Ewy smutna informacja. "Dowiedziałam się, że od kul zginął mój profesor, który uczył mnie przez cztery lata. Zginął, prowadząc wykłady. To przerażające" - mówi zdruzgotana.

"To była dotąd taka spokojna i bezpieczna okolica" - dodaje polska studentka.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj