28 lutego USA i Izrael zaatakowały Iran. Od tego czasu trwają działania wojenne. W odwecie za operację Izraela i USA Iran zamknął cieśninę Ormuz. W warunkach pokoju przez ten szlak przepływa m.in. około 20 proc. zużywanej na świecie ropy naftowej. Jego blokada przyczyniła się do gwałtownego wzrostu ropy na światowych rynkach. Donald Trump żąda pomocy od krajów NATO. W ostatnich dniach prezydent Trump wyraził oczekiwanie, że państwa, którym blokada cieśniny Ormuz przysparza trudności, w tym członkowie NATO, wyślą tam swoje wojska, aby wesprzeć amerykańskich żołnierzy. Kolejne rządy odmawiają Donaldowi Trumpowi.

Niemcy: ta wojna to nie jest sprawa NATO

"Brakuje mandatu ONZ, Unii Europejskiej lub NATO, wymaganego zgodnie z niemiecką ustawą zasadniczą. Dlatego od samego początku było jasne, że ta wojna nie jest sprawą NATO" - powiedział Merz na wspólnej konferencji prasowej z premierem Holandii Robem Jettenem.

Reklama

Niemcy: nikt nie konsultował z nami rozpoczęcia ataków

Reklama

Kanclerz zaznaczył, że Stany Zjednoczone i Izrael nie konsultowały z Niemcami rozpoczęcia ataków na Iran. "W sprawie Iranu nigdy nie zapadła wspólna decyzja co do tego, czy w ogóle należy podejmować jakiekolwiek działania. Dlatego nie pojawia się pytanie, w jaki sposób Niemcy mogłyby zaangażować się militarnie" - dodał. Wcześniej rzecznik rządu RFN i minister obrony Boris Pistorius oświadczyli, że Niemcy nie wezmą udziału w działaniach na rzecz odblokowania cieśniny Ormuz środkami militarnymi. Podkreślili, że konflikt ten nie ma nic wspólnego z obronnym sojuszem NATO.

Premier Holandii wyklucza udział swojego państwa

Z kolei premier Holandii Rob Jetten powiedział w Berlinie, że z "otwartym umysłem” podchodzi do ewentualnych próśb o udział w misji mającej na celu ochronę przepływów handlowych w cieśninie Ormuz. Zastrzegł jednak, że obecna skala ataków w tym rejonie uniemożliwia udzielenie takiej pomocy w tej chwili. Jetten przekazał też, że dotąd nie wpłynęła żadna konkretna prośba o udział w jakiejkolwiek misji w cieśninie.

Te państwa też mówią Trumpowi "nie"

Premier Norwegii Jonas Gahr Stoere powiedział w poniedziałek, że jego kraj nie planuje wysyłać sił wojskowych do Zatoki Perskiej ani brać działu w operacjach mających utrzymać żeglugę w cieśninie Ormuz. W Atenach rzecznik rządu Grecji Pawlos Marinakis powiedział, że kraj ten nie będzie uczestniczyć w misji wojskowej w Ormuzie. Grecja będzie jedynie brać udział w unijnej misji morskiej Aspides, której celem jest ochrona statków na Morzu Czerwonym. Podobną decyzję podjęli także Portugalczycy, Brytyjczycy, Włosi, Hiszpanie i Francuzi.