Putin pokazuje światu, że Rosja znowu jest mocarstwem. Oświadczył, że jest w pierwszej dziesiątce najpotężniejszych państw świata, gospodarka jest stabilna, a ludziom żyje się coraz lepiej. Niestety, są też ci, którym to przeszkadza.
Jak zwykle Putin o wszystko oskarża Zachód. Ma pretensje o tarczę antyrakietową czy pomoc dla organizacji pozarządowych i opozycji. To wszystko ma szkodzić Moskwie. Dlatego trzeba pokazać, że Rosja jest silna. Stąd moratorium na ten traktat. Dzięki niemu na granicy z Ukrainą, Polską czy państwami bałtyckimi znów mogą stanąć dziesiątki pancernych dywizji.
Traktat podpisany w 1999 roku w Istambule zmniejszył liczebność rosyjskiej armii o połowę, z sześciu milionów do trzech. Moskwa musiała też zniszczyć 60 tysięcy czołgów, dział, samolotów i śmigłowców. Teraz jednak liczba rosyjskich żołnierzy wróci do stanu z czasów Związku Radzieckiego.
Putin nie zdradził, kto będzie jego następcą. Powiedział jedynie, że kolejne orędzie wygłosi nowy prezydent.