Podobno szefowie Czerwonego Krzyża oszukali państwo na 20 mln rubli (ok. 2 mln złotych). Według władz, mieli też prać pieniądze i oszukiwać w deklaracjach podatkowych. Teraz grozi im kilka lat więzienia.
Brzmi znajomo? Powinno, bo to taki sam schemat działania rosyjskich służb specjalnych jak przy wielkich firmach, które naraziły się Kremlowi, m.in. Jukosie.
Czym jednak zagroził Czerwony Krzyż rosyjskim władzom? Tego nie wiadomo. Ale to efekt wczorajszego orędzia Putina. Oskarżył on, że organizacje pozarządowe, za pieniądze z Zachodu, knują spiski przeciw legalnej władzy.
Widać paru nadgorliwych prokuratorów uznało słowa prezydenta za rozkaz i wzięło się za wszystkie grupy, na które Kreml nie ma wpływu. Szkoda tylko, że padło na ludzi, którzy niosą pomoc innym.