21-letnia pracownica duńskiego Legolandu wyskoczyła na tory kolejki górskiej, by podnieść portfel, który ktoś upuścił. Chciała oddać właścicielowi zgubę. Niestety, nie zauważyła rozpędzonej kolejki. Uderzenie było tak silne, że dziewczyna zginęła na miejscu.
"Jesteśmy zdruzgotani, w Legolandzie nigdy nie było takiego wypadku" - mówi Henrik Hoehrman, dyrektor parku. Twierdzi, że pracownicy nie są narażeni na niebezpieczeństwo i do wypadku by nie doszło, gdyby dziewczyna pamiętała o zasadach bezpieczeństwa.
Park rozrywki funkcjonuje normalnie. Tylko kolejka górska jest nieczynna, bo policjanci dokładnie sprawdzają miejsce, w któym zginęła pracownica parku.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|