Rosja mówi "niet!" państwom, które chcą usunąć pomniki poświęcone Armii Czerwonej. Dlatego przy ambasadach powstaną specjalne departamenty, które będą szukać pomników i prowadzić rejestr cmentarzy. Tak, by nikt nie odważył się cokolwiek zmienić.
Biura zorganizuje Ministerstwo Obrony. Będą one działać przy ambasadach tak, by ich pracownicy mieli immunitet dyplomatyczny. Powstaną wszędzie tam, gdzie walczyli Rosjanie. Urzędnicy mają za zadanie wyszukiwać cmentarze i płacić za ich uprzątanie, a także zrobić listę pomników, a potem przekonywać lokalne władze, żeby nie ruszać pamiątek.
A co, jeśli jakiś kraj - wbrew planom rosyjskich urzędników - postanowi usunąć symbole okupacji? Tego rosyjscy generałowie nie mówią. Dlatego część rosyjskich komentatorów twierdzi, że cały projekt powstał po to, by ministerstwo mogło położyć łapę na pieniądzach - na utrzymanie biur ma iść milion dolarów. A tak, pieniądze znikną, urzędnicy zrobią jakiś spis i wszyscy będą zadowoleni.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|