Norwegowie nie kładli przecież kabla, żeby bić rekord. Bo wydać 535 milionów euro na wpis do księgi rekordów to trochę za dużo. Po prostu to najszybsza i najtańsza droga, żeby kupować prąd z Holandii. Bo linii napowietrznych pociągnąć się nie da, a elektryczności inaczej przesłać nie można.
Dlatego powstał ten 580-kilometrowy kabel. Na dnie leży nawet na głębokości 410 metrów, a przez całą długość podmorskiej trasy ciągnie się zakopany w dnie. Pierwszy raz prąd popłynie nim na koniec roku.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
