Norwegowie potrzebują więcej prądu, niż wytwarzają ich elektrownie. Dlatego postanowili kupić elektryczność z Holandii. A że przy okazji położyli najdłuższy podmorski kabel energetyczny na świecie, to czysty przypadek.
Norwegowie nie kładli przecież kabla, żeby bić rekord. Bo wydać 535 milionów euro na wpis do księgi rekordów to trochę za dużo. Po prostu to najszybsza i najtańsza droga, żeby kupować prąd z Holandii. Bo linii napowietrznych pociągnąć się nie da, a elektryczności inaczej przesłać nie można.
Dlatego powstał ten 580-kilometrowy kabel. Na dnie leży nawet na głębokości 410 metrów, a przez całą długość podmorskiej trasy ciągnie się zakopany w dnie. Pierwszy raz prąd popłynie nim na koniec roku.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|