"Ludzie mówią czasem, że oczekiwania były zbyt wygórowane. Trzeba je było obniżyć. Szczerze? Nie chciałbym, by to wszystko potoczyło się w jakikolwiek inny sposób. Byłem, jestem i pozostanę - jako człowiek i jako premier - optymistą. Polityka jest sztuką osiągania tego, co możliwe. Czasem w życiu trzeba jednak spróbować tego, co niemożliwe" - Tony Blair parafrazował znane powiedzenie Otto von Bismarcka.
"Mogłem się mylić. Wy to ocenicie. Jeżeli w nic innego, to wierzcie chociaż, że myślałem, że to, co robiłem, robię dla dobra kraju. Przyszedłem na ten urząd pełen nadziei na przyszłość Wielkiej Brytanii. Opuszczam go pełen nadziei na jeszcze wspanialszą. To kraj, który może cieszyć posiadanymi możliwościami, a nie żyć w lęku przed niebezpieczeństwami.
Ludzie mówią mi często: masz ciężką pracę. Nie do końca. Ciężkie życie mają ciężko upośledzone dzieci, które wraz z rodzicami odwiedziły mnie w Parlamencie kilka dni temu. Ciężkie życie miał mój ojciec, którego karierę zakończył wylew w wieku 40 lat. Ja sam miałem wiele szczęścia. Tak jak i mi, Bóg pobłogosławił także i temu państwu.
Brytyjczycy są wyjątkowi. Świat to wie. Wewnątrz my też to wiemy. To najwspanialszy naród na Ziemi. Służyć mu było prawdziwym honorem. Dziękuję wam, Brytyjczycy za momenty, gdy odnosiłem sukcesy. Przepraszam za chwilę, gdy nie sprostałem wymaganiom. Powodzenia!".
Premier Tony Blair pożegnał się z urzędem szefa Partii Pracy we własnym okręgu wyborczym. W okraszonej łzami przemowie nawiązywał do ciężkich chwil, gdy wysyłał wojsko do Afganistanu i Iraku, ale i do pasma sukcesów, za które uważa 10 lat na stanowisku premiera Wielkiej Brytanii. Prezentujemy fragment przemówienia premiera.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama