Pochodzący ze Słowacji Jan Figel nie ma dobrych wieści dla Sorbony czy Oksfordu. Jeśli europejskie uczelnie nie zmienią sposobu kształcenia i nie dostaną pieniędzy na inwestycje, to studenci wkrótce wybiorą uniwersytet Tsingtao lub Uniwersytet Szanghajski.
Bo Chiny i Indie dają na szkolnictwo wyższe mnóstwo pieniędzy. Kupują najnowocześniejszy sprzęt do laboratoriów. Ściągają najlepszą kadrę naukową z Europy i Stanów. Do tego opłaty za studia są dużo niższe, a studenci mogą liczyć na wysokie stypendia. Azjatyckie mocarstwa chcą przeznaczyć na naukę aż 4 procent produktu krajowego brutto, podczas gdy państwa UE dają uczelniom zaledwie 1 procent.
Najgorsze wieści dla Europy są takie, że studenci - po skończeniu nauki - najprawdopodobniej zostaną w Azji i tam założą firmy. Oznacza to, że za jakiś czas to Chiny i Indie mogą stać się nowym centrum gospodarczym świata.