Nikt nie zainteresował się mężczyzną, który przez sześć godzin jeździł po Zagrzebiu tramwajem. To, że Tomislav K. nie żyje, odkrył dopiero zmiennik motorniczego. Za kompletną obojętność nikt jednak nie odpowie. Prokuratorzy ze stolicy Chorwacji uznali, że to nieszczęśliwy wypadek.
Teraz można się tylko zastanawiać, czy gdyby ktoś zainteresował się wcześniej 61-letnim mężczyzną, to można by go było uratować. Nie odpowie na to pytanie nikt. Ani motorniczy, który sześć godzin woził trupa od pętli do pętli i nie zainteresował się, czemu pasażer nie wysiada, ani inni ludzie w tramwaju, którzy najwyraźniej myśleli, że starszy mężczyzna po prostu zasnął.
Fakty są takie, że mieszkaniec Zagrzebia wsiadł do tramwaju późnym wieczorem. I tylko to może tłumaczyć brak zainteresowania pasażerów jego losem. Musieli też tak uznać śledczy, skoro umorzyli sprawę, uznając, że nikt tej śmierci nie jest winien. Nie podano też, dlaczego mężczyzna zmarł.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|