W uszach rurki, w których pali się bylica. Orzechy włoskie na oczach i zdechłe skorpiony na twarzy. Tak wygląda chiński gabinet. Ale myli się ten, kto myśli, że to kryjówka znachora. Bo nawet w miejskich szpitalach stosuje się takie zabiegi.
Gdy na zachodzie lekarze przepisują zastrzyki i antybiotyki - czyli czystą chemię - Chińczycy podchodzą do leczenia trochę inaczej. Wykorzystują ludowe mądrości i wciąż, nawet w nowoczesnych szpitalach, leczą jak dawniej.
Dlatego nikogo nie dziwi, że w gabinetach leżą pacjenci z twarzami obłożonymi plastrami imbiru i zdechłymi skorpionami. Bo tak przecież powinno się, według chińskich legend, leczyć paraliż twarzy. Na choroby oczu najlepsze są za to orzechy włoskie i dym palonej bylicy.
Jaka jest jednak skuteczność tych zabiegów? Jednak Chińscy lekarze utrzymują, że świetna. Chyba trzeba im uwierzyć na słowo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|