Dziennik Gazeta Prawana logo

Smutek i łzy w przytułku dla małych Irakijczyków

13 października 2007, 15:47
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Straszliwie doświadczone przez los. Pokrzywdzone, biedne, zapłakane. Niektóre na własne oczy widziały krwawe zamachy terrorystyczne, inne nawet nie pamiętają swoich rodziców. Te sieroty mieszkają w przytułku w jednej z najbiedniejszych i najbardziej niebezpiecznych dzielnic Bagdadu.

Rodzice sześcioletniego Saifa zginęli w wybuchu przydrożnej miny dwa i pół roku temu. Cała trójka jechała wtedy samochodem. Saif cudem przeżył. Dziś ten rezolutny chłopczyk nawet nie chce mówić o terrorystach, którzy zabili jego mamę i tatę. "Jeśli coś powiem, porwą mnie. Zakleją mi usta i porwą" - tłumaczy maluch reporterowi CNN.

Inny mieszkaniec tego przytułku, siedemnastolatek, płacze, że nigdy nie poznał swojego ojca. "Nawet nie wiem, jak wyglądał" - szlocha chłopak. "Wszystkie dzieci na zewnątrz mają ojców, którzy zabierają je do szpitali albo szkół, a potem przyprowadzają do domu". On tego nigdy nie doświadczył.

Ten bagdadzki przytułek to jedna z nielicznych takich instytucji w Iraku. Utrzymuje się z datków od dobrych ludzi. Prowadzony jest przez Irakijczyków z Kurdystanu, którzy starają się, by ich podopieczni czuli się jak w domu. Te dzieci mimo wszystko mają sporo szczęścia. Podczas jednego z ostatnich patroli amerykańscy żołnierze natrafili na sierociniec, którego podopieczni - wycieńczeni, zmaltretowani i wygłodzeni - bez ruchu leżeli na betonie.

"To był przerażający widok. Wychudzeni i wycieńczeni chłopcy w wieku od 3 do 15 lat wyglądali jak nieżywi" - opowiadają żołnierze. Praktycznie się nie ruszali, bo nie mieli na to siły. Nie było toalety, więc potrzeby załatwiali dokładnie tam, gdzie leżeli. Niektórzy chłopcy byli przywiązani do łóżek i powoli umierali z głodu i braku wody.

Najgorsze jednak, że jedzenia w sierocińcu nie brakowało. Żołnierze znaleźli w magazynach mnóstwo kartonów z żywnością. Dlaczego kierownictwo sierocińca skazało dzieci na śmierć z wycieńczenia? Nie wiadomo. Kierownik przytułku uciekł, gdy tylko pojawili się tam żołnierze.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj