Masakra na niemieckiej autostradzie w okolicach Oldenburga. Pędzący pod prąd kierowca zabił siebie i cztery osoby z auta, w które z ogromną siłą uderzył. Po wypadku samochody wyglądały jak ściśnięta harmonijka - relacjonowali wstrząśnięci policjanci.
To był makabryczny widok: dwa pojazdy tak sczepione, że ratownicy nie byli w stanie wyciągnąć z nich ofiar wypadku. Dlatego samochody trzeba było z autostrady odholować i już z dala od miejsca tragedii rozciąć pogiętą blachę.
Przez trzy godziny autostrada była zamknięta.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl