We wtorek podczas obrad w stolicy Kenii Nairobi ogłoszono nowe pozycje na liście Arcydzieł Ustnego i Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Obok 45 innych zwyczajów m.in. hiszpańskiego flamenco, diety śródziemnomorskiej i chińskiej akupunktury znalazły się tam gastronomia francuska.

Reklama

"Francuski kogut zdobył UNESCO", "Radość francuskich szefów kuchni" - to niektóre z tytułów mediów, które nie kryją satysfakcji z werdyktu komitetu obradującego w Nairobi. Jednocześnie jednak media zastanawiają się: za co właściwie wyróżniono francuską kuchnię - czy tylko za jej walory kulinarne, skoro mowa jest o dziedzictwie niematerialnym ludzkości?

"Liberation" twierdzi stanowczo, że nie tylko wymyślne dania otworzyły gastronomii francuskiej drogę do listy UNESCO. Jury doceniło przede wszystkim sztukę wspólnego biesiadowania i celebrowania przy stole najważniejszych chwil w życiu. Według niedawnego sondażu, "79 proc. Francuzów lubi gotować, a dla 93 proc. spędzanie czasu przy rodzinnym stole pozostaje +instytucją+". Jak dodaje "Liberation", to rekord w dobie fast-foodów, gdy rodzinne posiłki są coraz rzadsze.

Serwowanie posiłków we Francji, nawet w domach, jest prawdziwym, skomplikowanym i wielostopniowym rytuałem - dodaje "Le Figaro". "Przygotowanie dań, menu (czasem podawane gościom na osobnej karcie), udekorowanie stołu, kieliszki (na wino, wodę, likiery), ułożenie sztućców etc." - wylicza gazeta. "Nie można zapomnieć o uzgodnieniu win z daniami i ścisłej kolejności serwowania tych ostatnich" - zauważa dziennik.

Prasa zwraca uwagę, że wpisanie gastronomii cieszy kucharzy i restauratorów, bo może się przełożyć na ich zwiększone obroty. "Le Figaro" podkreśla, że sztukę gastronomiczną trzeba przekazywać kolejnym pokoleniom, aby i one potrafiły czerpać przyjemność z niespiesznego biesiadowania przy wspólnym stole.