Dziennik Gazeta Prawana logo

Lech Kaczyński w materiałach Wikileaks

30 listopada 2010, 17:48
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Lech Kaczyński
Lech Kaczyński/Inne
Z amerykańskich materiałów dyplomatycznych ujawnionych przez serwis Wikileaks wynika, że ambasada USA w Warszawie oceniała, iż w sierpniu 2008 roku Polska "przyjęła zaskakująco silną rolę przywódczą podczas konfliktu w Gruzji".

Amerykańscy dyplomaci zauważyli wówczas, że "prezydent (Lech) Kaczyński koordynował regionalne demonstracje solidarności z Tiblisi", w tym podróż do stolicy Gruzji z prezydentami Ukrainy i krajów bałtyckich oraz "głośno potępił" rosyjskie działania militarne.

"Wykazując niespotykaną jedność na linii prezydent-rząd, prezydent, premier i minister spraw zagranicznych koordynowali wspólne inicjatywy wśród krajów wschodnioeuropejskich i stanowczo naciskali na UE i NATO, by wzmocniły wysiłki mające na celu zakończenie walk" - relacjonowali pracownicy ambasady USA w Warszawie.

Powołując się na ówczesnego wiceministra spraw zagranicznych Andrzeja Kremera pisali również, że szef polskiego MSZ Radosław Sikorski musiał "przezwyciężyć sympatię niektórych krajów członkowskich UE dla rosyjskich działań <defensywno/ofensywnych> w Gruzji" i udało mu się przekonać do swoich argumentów ministrów spraw zagranicznych unijnej "27".

Kremer miał podkreślać, że kilka państw UE uważało, iż prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili był odpowiedzialny za konflikt i skłonne były uznać, że Rosja prowadzi działania "defensywno-ofensywne".

W dokumencie ambasady napisano również, że Sikorski forsował propozycję zastąpienia "rosyjskich sił pokojowych w Gruzji, siłami dowodzonymi przez UE".

Kremer w rozmowie z jednym z amerykańskich dyplomatów miał też podkreślać, iż rosyjskie działania w Gruzji nie mogą zniszczyć gruzińskiej kandydatury do Planu na Rzecz Członkostwa (z ang. Membership Action Plan, MAP), który jest pierwszym formalnym krokiem na drodze do przyjęcia do NATO. W przeciwnym razie Rosjanie zyskają na swoich działaniach i zachęci ich to do podobnych reakcji w innych miejscach w regionie.

W komentarzu do notatki amerykańscy dyplomaci napisali, iż "Polacy najwyraźniej obawiają się, by Rosji nie udało się przedefiniować status quo w Osetii Płd. i jednoczenie pokrzyżować aspiracji Gruzji i Ukrainy do MAP".

Zaznaczono też, iż strona polska miała nadzieję, iż UE zaoferuje wysłanie swoich sił pokojowych oraz "będzie chciała postawić ważne karty przetargowe w dialogu UE-Rosja, jak relacje energetyczne i umowa dotycząca partnerstwa, by przekonać Rosję do przyjęcia takich sił". Według Amerykanów oba te cele były "zbyt wygórowane".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj